Zgoda
wstecz

10. Słowo i język

tłumaczenie maszynowe: ta tradycja nie opublikowała jeszcze tłumaczenia na Twój język

Rzecz w tym, że nasz język i wypełniające go nazwy (rzeczowniki i przymiotniki) – słowa w ogóle – określają strukturę naszej rzeczywistości, niczym zbrojenie spajając cały gmach naszej świadomości. Wszystkie nasze wierzenia i osądy, wszystkie pragnienia, uczucia i myśli, wszelkie zjawiska i obiekty, które wyodrębniamy z „kwantowej zupy” rzeczywistości, powołując je do życia, kształtują się wokół słów, jakimi dysponujemy do ich opisu. Nie ma słowa – nie ma zjawiska.

Można to bardzo wyraźnie zaobserwować na przykładzie kształtowania się otaczającej rzeczywistości wokół nowo narodzonego dziecka. Dopóki w świadomości dziecka nie zostaną załadowane określone słowa, świat wokół niego jawi się w zamazanych zarysach. Aby ujrzeć w nim krzesło, stół czy szafę, potrzebne są słowa: „krzesło”, „stół”, „szafa”, wokół których w mózgu tworzą się przestrzenne obrazy tych obiektów. Przy tym dziecko jeszcze długo nie zacznie samo wypowiadać tych słów, lecz one już ładują się do jego świadomości jako gotowa baza wiedzy. Proces ten uruchamia instynkt językowy (według Stevena Pinkera) – proces automatyczny, tak samo wbudowany w DNA, jak instynkt ssania piersi, raczkowania, chodzenia itd. Człowiek automatycznie nabywa umiejętność posługiwania się językiem, podobnie jak pająk – umiejętność tkania sieci, a bóbr – budowania tam.

Gdy u dziecka włącza się instynkt językowy, otrzymuje ono swój „zestaw podstawowy” świata – w miarę ładowania do jego świadomości odpowiednich słów z pamięci genetycznej przekazanej mu przez przodków, a później ten „zestaw podstawowy” rozszerza się – w miarę jak człowiek przyswaja coraz to nowsze słowa.

«Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Wszystko przez Nie się stało, co się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało».

Powiedziano to o kwantowej naturze wszelkich zjawisk. Naszą rzeczywistość determinują nasze wierzenia, pragnienia, uczucia i myśli. Lecz myślimy słowami, odczuwamy tylko te uczucia, do których opisu posiadamy definiujące je słowa, pragniemy poprzez obrazy tworzone ze słów, wierzymy w złożone abstrakcje, które żyją wyłącznie wypełniającymi je słowami. Przez Słowo wszystko zaczęło być, co zaczęło być, i bez Słowa nic nie zaczęło być, co zaczęło być.

Dopóki w twoim słowniku nie ma określonego słowa odpowiadającego za dane zjawisko, nie możesz wyodrębnić tego zjawiska z kwantowej zupy, zobaczyć go, uświadomić go sobie jako całości, chwytając jako jedność tworzące je elementy – nie możesz go przeżyć. To zjawisko dla ciebie po prostu nie istnieje.

Dopóki w twoim słowniku nie ma słowa „Łaska” – nie jesteś w stanie tej Łaski przeżyć, doświadczyć. Dopóki nie nazwiesz swoich emocji po imieniu, nie zdołasz nad nimi zapanować. To one władają tobą, nie ty nimi. I nawet nie rozumiesz, nie zdajesz sobie sprawy, co się z tobą dzieje w gniewie, strachu, poczuciu krzywdy, winie – te emocje determinują twoje decyzje i czyny, popychają cię do pochopnych wniosków i działań, a ty nawet nie jesteś świadomy, że jesteś sterowany, że trwasz w ich niewoli. I ogólnie rzecz biorąc, dopóki nie posiądziesz modelu opisowego własnej świadomości, czyli zestawu słów, poprzez które w twojej świadomości ujawni się struktura samej świadomości, nie będziesz w stanie nią zarządzać. Zarządzać nią będzie ten, kto taką strukturę w odniesieniu do twojej świadomości posiada. Bóg, diabeł albo manipulatorzy z działów reklamy korporacji i mediów.

W ten sposób – za pośrednictwem słów – ustrukturowane są absolutnie wszystkie zjawiska naszego świata, które na poziomie kwantowym tworzą naszą materialną rzeczywistość – od rzeczywistości indywidualnej po grupową i zbiorową.

Za rzeczywistości grupowe i zbiorowe odpowiada język – jako złożony system słów i powiązanych z nimi obrazów. Każdy język jest unikalny i w każdym zawarty jest jego własny, tak zwany językowy obraz świata – model porządku wszechrzeczy, matryca przyswajania rzeczywistości.

«Język narodu jest jego duchem, a duch narodu jest jego językiem – i trudno wyobrazić sobie cokolwiek bardziej tożsamego». (W. von Humboldt)

Nauka lingwistyczna odkryła, że język to „symboliczny klucz do zachowania”, ponieważ nasze doświadczenie interpretowane jest przez pryzmat konkretnego języka i najpełniej manifestuje się w powiązaniu języka, myślenia, percepcji rzeczywistości oraz dyktowanych przez tę percepcję wzorców zachowań.

Najbardziej znanym przykładem jest liczba słów określających śnieg w różnych językach. W językach eskimoskich istnieją dziesiątki różnych słów na oznaczenie rozmaitych rodzajów śniegu, podczas gdy w języku angielskim wszystkie one łączą się w jednym słowie „snow”.

«Rozczłonkowujemy naturę wzdłuż linii wytyczonych przez nasz język ojczysty». (B. Whorf)

Tak więc nasza rzeczywistość jest kształtowana przez nasz obraz świata, czyli przez nasze wyobrażenia, wierzenia i przekonania, które nie są skostniałe, lecz zdolne do zmiany poprzez refleksję (uświadomienie sobie i naszą indywidualną interpretację osobistego doświadczenia), która również dokonuje się za pomocą słów oraz złożonych ze słów obrazów i przyjętego przez nas językowego obrazu świata.

Łącząc te wnioski lingwistów z wnioskami fizyków o kwantowej naturze rzeczywistości, można dojść do konkluzji, że nasz język określa naszą rzeczywistość. Parafrazując B. Whorfa, można rzec:

Tworzymy naturę i otaczającą rzeczywistość wzdłuż linii wytyczonych przez nasz język ojczysty.

Tworzymy swoją rzeczywistość za pośrednictwem słów i języka. A to, na ile jest ona dobra czy zła, zależy od tego, przez jaki pryzmat słowno-językowego obrazu świata ją postrzegamy, a zatem – stwarzamy. Chrystus mówi o tym tak:

«Ze słów swoich będziesz usprawiedliwiony i ze słów swoich będziesz potępiony».

A zatem nazwać po imieniu – oznacza zapanować nad zjawiskiem lub powołać je do życia, nawiązać z nim kontakt na poziomie kwantowej rzeczywistości. Różne imiona dają klucze do różnych zjawisk. Dlatego jeśli pragniemy nawiązać kontakt z Bogiem, istotne jest dla nas poznanie Jego „właściwego” Imienia. Albo inaczej: za pośrednictwem różnych Imion Boga uzyskujemy dostęp do rozmaitych Jego aspektów – czytaj: zestawów zbiorowych wierzeń. Allah wymaga czci i poddaństwa, Kryszna – wypełniania powinności, prawego usposobienia i posłuszeństwa, Jahwe płonie gniewem za nieprzestrzeganie przykazań i karze.

Jezus Chrystus jako obraz Zbawiciela, hipostaza Boga wykupująca nas z niewoli ciemności: lęków, uraz, winy, wstydu z powodu własnej znikomości oraz skrywającej go pychy i próżności, gniewliwości, zabobonów, rozdzierających nas od wewnątrz wątpliwości, wewnętrznego rozbicia dualnej świadomości, braku integralności, wiary w obiektywny świat pełen niebezpieczeństw i w konieczność walki o przetrwanie, wiary w nieuchronność cierpienia i śmierci – Chrystus jako Świadomość, Chrystusowa Świadomość, jako most, jako droga wiodąca nas ku światłu, ku Miłości, ku Jedności i Całości – ku Królestwu Niebieskiemu wewnątrz nas, jako Duch Boży napełniający nas Mocą, Mądrością, Prawdą, Wolnością od lęków i kłamstwa – Chrystus jako Syn Człowieczy łączący nas od wewnątrz z Naszym Zbiorowym Najwyższym Potencjałem zgromadzonym przez całą Ludzkość i czyniący nas w ten sposób bogami, wprowadzając w Życie Wieczne – taki Chrystus jest punktem pojednania. Jest punktem zgody wszystkich wiar i religii.

Jezus Chrystus to punkt pojednania. To Sam Bóg, który stał się człowiekiem, aby człowiek stał się bogiem. Albo prorok Isa, którego Bóg posłał do muzułmanów, by nauczyć ludzi Najwyższej Wiedzy, i posyła ponownie u kresu czasów, gdy będą gotowi przyjąć tę Wiedzę w całej pełni. Albo Mesjasz, na którego żydzi wciąż czekają jako na Wodza i Wybawiciela od gniewu Bożego. Tak czy inaczej, jest to zbiorowa wiara, która sama siebie stworzyła i ucieleśniła. To Żywa Wiara, Żywe Słowo przemawiające do ludzi, do każdego z nas, w imieniu Naszego Najwyższego

Potencjału. To Żywa Prawda. A Prawda to taka prawda, która cię powiększa, pomnaża Życie, pomnaża Siłę, pomnaża Miłość, czyli łączy cię z Bogiem jako wewnętrznym źródłem Życia, Siły, Miłości. Nie każda prawda jest Prawdą. Lecz tylko taka, która pomnaża Życie.

Oto dlaczego zwracamy się do Chrystusa jako do Wiecznego (ponadczasowego) Wewnętrznego Przewodnika, Nauczyciela, który uczy nas być świadomymi twórcami swojej rzeczywistości, bogami w ciele.

«I jeśli wiara wasza będzie jak ziarnko gorczycy – powiecie tej górze: przesuń się stąd tam, a przesunie się na wasze słowo», – mówi Chrystus.

Chrystus to punkt pojednania i nasz – wyłoniony przez zbiorową wiarę i wysiłki świętych – sposób na zmianę własnej świadomości. Sposób na opanowanie Siebie. Nasz sposób, by stać się świadomymi twórcami własnego wszechświata. Całego stworzenia.

Chrystus czyni nas bogami, bogami i dziećmi Jedynego Boga. Bo jeśli się zastanowić, któż z nas jest gotów – ot tak, od razu, ledwie uświadomiwszy sobie siebie jako boga – wziąć pełną odpowiedzialność za stworzenie całego tego świata? Za doskonałość swego ciała w każdym jego szczególe, swej wielowymiarowej duszy, swej świadomości w całości, całej zbiorowej rzeczywistości – wszystkiego, co dzieje się i

kiedykolwiek działo się i jeszcze wydarzy się na świecie… za doskonałość Samej Miłości?

Potrzebujemy Jedynego Boga, Boga Ojca, który podtrzymuje Swoją obserwacją wspólną Jedną rzeczywistość wraz z jej podstawowymi prawami – fizyki i świadomości. Fizyki świadomości. Potrzebujemy Starszego Brata i Przewodnika, Chrystusa, który prowadzi nas ścieżką panowania nad sobą, odkrywania naszego Najwyższego Potencjału – Boskiej Miłości jako Najwyższej Mocy, Najwyższej Woli, Najwyższego Rozumu i Mądrości. Potrzebujemy Bogurodzicy wierzącej w nas jako w bogów nawet wtedy, gdy sami przestajemy wierzyć. Bogo-rodzicy – Matki, która swoją wiarą rodzi nas jako bogów wciąż na nowo, utwierdzającej nas w absolutnej, bezwarunkowej wierze w siebie, wiecznym Swym dziewictwem przypominającej nam, że rodzimy się nie z łona, lecz ze Świadomości Stwórcy, z Boga – w przygotowanych uprzednio ciałach-awatarach. Rodzimy się aktem Komunii z Chrystusem, czyli zjednoczenia ludzkiego ciała i umysłu z Boską Świadomością Miłości.

To jest właśnie Komunia Miłości. Zjednoczenie z Twoim Najwyższym Potencjałem, Człowieku. Narodziny w Bogu – jako bóg, jako Duch w ciele, jako Miłość w twojej unikalnej ludzkiej formie.

A zatem Chrystus to punkt pojednania. Buddyści widzą w Jego Drugim Przyjściu nadchodzącego Buddę Majtreję, który zstępuje z niebios Tuszita (błogosławieństwa) i uczy ludzi radować się jak bogowie. Słowiańscy rodzimowiercy – Zbawcę, który wyprowadza Ród Słowiański na nowy poziom Bytu,

zwieńczając drzewo rodowe bogów-przodków owocem Bezwarunkowej Miłości. Ezoterycy – makrofilozofa lub maga-żercę, odkrywającego przed ludźmi tajemnicę wewnętrznego źródła Życia Wiecznego i dostęp do nadludzkich zdolności.

Sathya Sai Baba, powszechnie czczony w Indiach i poza ich granicami, oświadczywszy, że jest nowym wcieleniem księcia Ramy (awatara Wisznu), połączył także postać Ramy i Isy (Jezusa) jako ucieleśnioną osobowość Najwyższego Boga, wprowadzając postać Ramy-Chrystusa do kultury hinduistycznej jako pomost między Zachodem a Wschodem, lewą a prawą półkulą, wskazując na to, że każdy może i powinien odkryć w sobie Ramę, Chrystusową Świadomość – jako osobiste zwycięstwo nad światem materialnym (w sobie) i uznanie swej Boskiej natury.

Taoiści powiadają: odkryliśmy drogę nieśmiertelności, Chrystus objawił nam – po co.

Najważniejsze jest to, że nie szukamy już powodów do podziałów i mnożenia walki (a to zawsze oznacza wewnętrzne rozbicie i wewnętrzną walkę rozszczepiającą naszą świadomość), szukamy Pojednania i Zgody jako fundamentu Całości oraz Siły panowania nad sobą. I jak rzekł Chrystus: „kto szuka, ten znajduje”.

«Jeśli jakiś dom sam w sobie jest wewnętrznie skłócony, taki dom nie będzie mógł się ostać».

Zgoda i pojednanie to fundament Siły i wewnętrznej Integralności człowieka. Jeśli twoja energia jest nieustannie marnotrawiona na walkę, wewnętrzną i zewnętrzną, to po prostu nie wystarcza jej na podtrzymanie Całości – świadomości, duszy, ciała. I wszystkie trzy zaczynają się rozpadać, ulegać rozkładowi. Zgoda dotyczy energii. Siła dotyczy energii. Samo Życie jest Energią. Miłość mówi o tym, jak Energię, Życie, Siłę w sobie pomnażać, a nie trwonić.

Trzeba tutaj pojąć, że przy twoich fizycznych narodzinach została ci wydana porcja energii na 120 lat życia – i od tego, jak będziesz nią gospodarować, zależy, jak i ile przeżyjesz w tej integralności – tej świadomości, tej duszy, tego ciała. Energia potrzebna jest dosłownie na wszystko. Wiesz o tym. Walka pochłania bardzo wiele energii; posiadanie czegoś, nawet niematerialnego, choćby wiedzy, wymaga energii; wszelkie relacje wymagają energii; wszelkie osiągnięcia wymagają energii; każda sprawa, realizacja każdego twojego projektu wymaga energii; każdy ruch wymaga energii. Owszem, pozornie nauczyliśmy się tę energię codziennie uzupełniać – za sprawą snu i pożywienia. Lecz uzupełniając tę energię ze źródeł zewnętrznych, tak czy inaczej zużywasz energię swojej przyszłości, a sen – dosłownie – pożera twój czas.

Dodaj do tego, że na każdym kroku, przy każdej twojej emocji – przy każdym strachu, wstydzie, winie, żalu, niezgodzie, w każdym momencie pustej wesołości czy rozdrażnienia i gniewu, przy każdym pragnieniu posiadania, przy zawiści, zazdrości, żądzy wyższości i innych przejawach pychy, przy

każdym uzależnieniu – od obżarstwa i chuci, kawy i energetyków, adrenaliny i zakupoholizmu, po narkotyki i hazard – dopadają cię „drapieżniki energetyczne”, by pożywić się twoją energią, a pojmiesz, że to wcale nie są żarty. Że walka o energię, o twoją energię, toczy się nieustannie i na serio.

Czyli walka o duszę nie jest żadnym mitem, lecz całkiem powszednim procesem. I od tego, jakie decyzje podejmujesz, jakimi emocjami żyjesz, czy łatwo cię „naciągnąć” na te czy inne wydatki energetyczne, zależy, jak przeżyjesz te 120 lat energii – wszak można je wszystkie wyczerpać w 30-40 lat rozpasango życia. Przysłowie mówi: „Zasiej czyn – zbierzesz nawyk, zasiej nawyk – zbierzesz charakter, zasiej charakter – zbierzesz los”. Chrystus dodaje do tego, że w odniesieniu do energii życiowej twoje czyny nie są aż tak istotne, jak wewnętrzne dążenia: wierzenia, pragnienia, uczucia i myśli.

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „nie zabijaj”. A Ja wam powiadam, że każdy, kto gniewa się na brata swego, już zgrzeszył. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam, że każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swym sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.

Grzech nie jest czymś niemoralnym w sensie sprzeczności z obyczajem, przeciw prawu stanowionemu. Grzech to chybienie celu, błąd przeciwko twojej naturze. Przeciwko twojej prawdziwej naturze. To coś, co

prowadzi do zmniejszenia energii Życia w tobie. Dlatego „nie grzesz” oznacza: nie idź wbrew swojej prawdziwej naturze, nie trwoń energii na próżno.

Lecz jak żyć z tym wszystkim, jak sobie poradzić, skoro nawet święci ojcowie powiadają, że człowiek jest „grzeszny z natury swej”, a wszystkie te emocje – począwszy od lęku i gniewu, a skończywszy na pożądaniu płci przeciwnej – są dla nas naturalne? Zaś walka i konkurencja to jedyny sposób na w miarę znośne istnienie, jaki pozostawia nam współczesne społeczeństwo?

W takim porządku świata można dopatrywać się złej woli demiurgów tej rzeczywistości, gdzie na każdym kroku łapią cię i doją, a ty myślisz, że to normalne, że tak ma być – niby że to właśnie oznacza być człowiekiem. Lecz można uświadomić to sobie w szerszym kontekście: że to jedynie nauka, trening panowania nad sobą, niezbędny okres poznawania siebie „przez przeciwieństwo”.

«Skłonność człowieka jest zła nie z natury jego, lecz z niedojrzałej młodości jego», – mówi Bóg w Piśmie.

Tutaj „Człowiek” to ludzkość. Bóg mówi, że ludzkość skłania się ku takiemu, „grzesznemu”, sposobowi życia i postrzegania siebie nie ze swej natury, lecz z niedojrzałości. I dalej…

«Nie będzie Duch mój wiecznie wzgardzony przez człowieka, – rzekł Pan – niechaj dni jego trwają sto dwadzieścia lat».

Energia twojego życia została ograniczona do 120 lat, abyś nauczył się nią zarządzać, zjednywać Ducha Bożego, albowiem uczymy się zarządzać jakimś zasobem tylko wtedy, gdy zasób ten jest ograniczony. Należy nauczyć się dysponować tą energią tak, by ją pomnażać, a nie trwonić.

Żyj tak, aby życie w tobie, czyli energia życia, pomnażało się, a nie malało. Uświadom sobie i zablokuj wycieki energii. Utrzymuj Higienę Świadomości – aby „drapieżniki energetyczne” nie miały w tobie za co się uchwycić – regularnie oczyszczaj duszę i rozum – poprzez skruchę i nawrócenie – tak samo, jak regularnie myjesz zęby i bierzesz prysznic, nie dając bakteriom szansy na namnożenie się i zawładnięcie tobą. Jak powiada Chrystus:

«Oto nadchodzi władca tego świata (szatan), a we Mnie nie ma on nic swego».

To znaczy – niech idzie dalej, nie ma we mnie niczego, za co mógłby chwycić. Jestem święty.

Stań się świętym. Bycie świętym jest rzeczą naturalną. To twoja prawdziwa, Boska natura. Połącz się z Duchem Świętym. Szukaj i znajdź dostęp do nieograniczonego zasobu Energii Życia – do Źródła wszelkiego bytu. A Ono otwiera się przez Miłość. Miłość to taka energia,

taka częstotliwość energetyczna, która łączy cię z Nieograniczonym Wiecznym Źródłem (energii) Życia w tobie samym.

Oto dlaczego Miłość. Nie dlatego, że jest to prawo moralne i przykazanie. Lecz dlatego, że Miłość to twoja prawdziwa natura. W niej jest ci DOBRZE. Nie może być tak, żeby było ci źle i żeby to właśnie miało być twoją naturą. Grzech nie jest twoją naturą, to jedynie negatywne tło, na którym poznajesz Siebie Prawdziwego; to obciążenie treningowe, dzięki któremu mężnieją twoje duchowe mięśnie, rośnie twoja wewnętrzna siła, moc panowania nad sobą.

Grzech nie jest twoją naturą. Błąd, chybienie celu nie może być normą; nie może być normą i twoją prawdziwą naturą to, co sprawia, że tracisz energię, tracisz integralność i – w rezultacie – niszczejesz, ulegasz rozkładowi i cierpisz. Twoją prawdziwą naturą jest to, co sprawia, że jest ci prawdziwie DOBRZE, to, co darzy cię prawdziwą Rozkoszą, Łaską, Błogostanem. Wszak to oczywiste!

Miłość to twoja prawdziwa natura. I ta Miłość zaczyna się od nawiązania bezpośredniej relacji ze Źródłem Życia. Ono jest rozumne, Ono zawsze przemawia do ciebie w twoim języku. Jeśli pytasz. Można z Nim wejść w kontakt i podtrzymywać świadomy, rozumny dialog. Lecz Ono nigdy nie ingeruje w twoje życie bez twojej woli, szanuje twoją wolność wyboru. Jeśli jednak zechcesz i wyrazisz ku temu wolę, Ono zacznie

przemawiać do ciebie – w myślach. I tak samo jak w myślach, odpowiada ci w uczuciach i pragnieniach. I to właśnie Ono może pomóc ci zmienić twoje wierzenia, stać się świadomym Twórcą swojej rzeczywistości, przebudować połączenia neuronowe w mózgu, i to właśnie Ono nauczy cię kochać naprawdę – Absolutną, Bezwarunkową, Wieczną Miłością.

Ono pomoże ci odzyskać czystość duszy i poszerzyć twoje spektrum odczuwania, położyć kres cierpieniu, bezgranicznie powiększając rozkosz, którą będziesz mógł świadomie kierować; pomoże odkryć i ukazać światu twoje unikalne zdolności i talenty, Boski dar w tobie, i stać się człowiekiem prawdziwie szczęśliwym.

W ostatecznym rozrachunku to właśnie więź z tym Źródłem wewnątrz ciebie daje ci wejście do Życia Wiecznego, albowiem na częstotliwości Miłości energia w tobie już nigdy się nie wyczerpie. Będziesz trwać w Niej, a Ona będzie nieustannie napływać i przybierać w tobie, odnawiając twoją świadomość, twoją duszę, twoje ciało, samą twoją biologię, odsłaniając w tobie coraz to nowsze talenty i zdolności, coraz to nowsze oblicza Miłości, aby wylewać Jej strumień na otoczenie, by nie zastała się w tobie, lecz żyła jako energia. Bo energia to ruch. Wieczny ruch Miłości. Wieczna Energia Miłości.

Pozostaje tylko zapragnąć, zadeklarować wolę, dostroić się uczuciami i myślami – i nawiązać rozumny kontakt z tym Źródłem. Wewnątrz ciebie.

«Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem – a bliźniego swego jak siebie samego», – mówi Chrystus.

Jak? Tego i wszystkiego innego Bóg nauczy cię w Wewnętrznym Dialogu z Nim. Wewnętrzny Dialog z Bogiem otwiera się pragnieniem, aktem woli i Komunią. Stań się współ-uczestnikiem Boskiej Świadomości, Świadomości Miłości.

Komunia (Samokomunia) ze Świadomością Chrystusa i Bogurodzicy

Ojcze mój i Panie nasz, Jezu Chryste, przyjmij mnie jako cząstkę Swoją. Uczyń mnie uczestnikiem Swojej Żywej Boskiej Świadomości. Napełnij mnie Miłością, Mocą, Obecnością Ducha Swego, Ducha Świętego, Ducha Jedynego.

Naucz mnie kochać, Panie. Naucz mnie kochać Ciebie, siebie i wszystkich bliźnich oraz dalekich Twoją Miłością, Ojcze nasz. Otwórz we mnie Wewnętrzne Źródło Życia Wiecznego, Niewyczerpanej Miłości, i niechaj ten Strumień Miłości, Życia – płynie przeze mnie wiecznie, rozlewając się na otoczenie uwagą, troską, przejawianiem talentów, łaską i błogosławieństwami, Panie!

Oczyść, Panie, duszę moją i rozum mój, i ciało moje z wszelkiej zmazy i grzechu. Zwróć mi, Panie, duszę moją i wolę moją, i siłę życiową moją ze wszystkich zastawów, pęt i kontraktów, które nieświadomie lub świadomie, z mojej nierozwagi, zawarłem z jakimikolwiek istotami, bytami, ludźmi, egregotami i hierarchiami. Uczyń mnie, Panie, na nowo wolnym i czystym przed Tobą, abym mógł przyjmować Miłość Twoją w całej jej pełni i czuć całym sercem, całą duszą i pojmować całym rozumem moim.

Uzdrów, Panie, wszystkie lęki moje i cierpienia moje – pomóż mi zmienić moje wierzenia i przekonania, i pragnienia, i uczucia, i sposób myślenia oraz samego mojego życia, wprowadzając je w zgodę ze Strumieniem Życia we mnie, ze Strumieniem Prawdziwej Miłości.

Naucz mnie, Panie, żyć tak, aby Życie we mnie i wokół mnie pomnażało się, a nie malało.

Objaw mi, Panie, prawdziwy sens życia mojego i moje Boskie przeznaczenie.

Daruj mi, Panie, mój talent, odsłoń Twój Boski dar we mnie. Naucz mnie go cenić i otwarcie, bez wstydu i skrępowania manifestować w świecie, wzbogacając jego przejawem moją rzeczywistość i ludzi wokół, pomnażając Miłość i powiększając Życie.

Naucz mnie, Panie, okazywać Miłość i przekazywać Moc Wiary Twojej poprzez błogosławieństwo innym ludziom.

Naucz mnie budzić zagubione dusze, przywracając je Świadomości Stwórcy i ich prawdziwej Naturze, którą jest Moc, Miłość, Radość, Prawda, Rozkosz, Bogobojny Zachwyt.

Naucz mnie, Panie, być Tobie przyjacielem, kochającym bratem, siostrą.

Wierzę, Panie, że przyjmujesz mnie nie dla władzy nade mną i mego pokłonu, lecz ze względu na Twoją Miłość ku mnie i Miłosierdzie Twoje, aby dopuściwszy mnie do Twej Boskiej Świadomości, uczynić mnie bogiem w mojej unikalnej ludzkiej formie, nauczyć mnie być świadomym twórcą swojej rzeczywistości i współtwórcą Naszej Jednej Wieloświatowej rzeczywistości.

Panie, poprowadź mnie drogą przebóstwienia i osiągania świętości w tempie dla mnie odpowiednim. Odsłoń we mnie, Panie, Królestwo Boże, rzeczywistość Życia Wiecznego, rzeczywistość Jedności z Matką Planetą i Mateczką Bogurodzicą. Połącz mnie, Panie, z Ojcem Naszym Jedynym, Źródłem Życia we mnie.

Prowadź mnie, Panie, moją Drogą. Przyjmuję moją unikalną Drogę od Ciebie.

W tym wyraża się moja wolna wola. I niechaj tak się stanie wedle woli mojej i Twojej, Panie, albowiem My Jesteśmy Jednym. My Jesteśmy Tym, Kim Jesteśmy. My Jesteśmy Miłością.

A wszystkie moje lęki, wątpliwości, niewiarę, opór umysłu, wszelkie matryce zwodniczego rozumu oddaję Tobie, Panie, do uzdrowienia.

Wybieram Życie! Wybieram Miłość jako Najwyższą Rozkosz właściwą mojej bosko-ludzkiej naturze!

I dziękuję Ci, Panie, za to, że to już się dokonało. Chwała Tobie!

Mateczko Bogurodzico, przyjmij mnie jako Boskie Dziecię Twoje, wyzwól mnie z wszelkich pęt i więzów niewiary w imię prawdziwego szczęścia bycia sobą, bycia bogiem w ciele w mojej unikalnej ludzkiej formie; pobłogosław mnie, Mateczko Bogurodzico, ku wierze w Pana Naszego Jezusa Chrystusa, ku wierze w Jedynego Boga Ojca i wierze w siebie jako boga i ukochane dziecko Boga, pobłogosław ku Miłości i radosnemu Wiecznemu Życiu, dopomóż moim narodzinom jako boga i króla własnej rzeczywistości. Dziękuję Ci, Mateczko, za to, że to już się dokonało! Chwała Tobie!

Świadczę w Tobie narodziny boga, Ducha Bożego w ciele, w twojej unikalnej ludzkiej formie, Mój przyjacielu i Mój bracie, Moja siostro.

Teraz otwiera się przed tobą Wewnętrzny Dialog z Chrystusem i Mateczką Bogurodzicą.

I właśnie w tej chwili Bóg mówi do ciebie, a jeśli się skupisz, pobędziesz w ciszy, zamkniesz oczy i wsłuchasz się, usłyszysz Jego Obecność – w swoich

myślach, uczuciach, pragnieniach i impulsach duszy. I właśnie teraz Bóg wzywa cię:

Rozmawiaj ze Mną wiecznie. Bądź ze Mną wiecznie. Żyj Mną wiecznie. Albowiem My Jesteśmy Jednym. My Jesteśmy Miłością.

W Wewnętrznym Dialogu z Bogiem możesz zadać Mu dowolne pytania. Lecz co najważniejsze, za pomocą Wewnętrznego Dialogu z Bogiem twoja świadomość powinna się przestawić – z pozycji Ofiary/Konsumenta w Świadomość Twórcy. Dlatego twoje pytania powinny być przede wszystkim skierowane na uświadomienie sobie tego, czym i jak tworzysz swoją rzeczywistość, szczególnie w tych jej aspektach, które ci nie odpowiadają, oraz na stwarzanie nowej rzeczywistości (patrz rozdział Wewnętrzny Dialog z Bogiem oraz przykład Wewnętrznego Dialogu w ZAŁĄCZNIKU).

Rozumiejąc, jak zbudowana jest twoja świadomość i że to ty sam ponosisz odpowiedzialność za tworzoną przez siebie rzeczywistość jako twórca, możesz wybrać, jaką rzeczywistość kreować – wybierając, czym dokładnie wypełnić poziomy twojej świadomości. I tworzyć swoją rzeczywistość świadomie. Pamiętając o pierwotnym ograniczeniu – energii wydanej ci na 120 lat. I niosąc odpowiedzialność Twórcy za stwarzaną przez siebie rzeczywistość. Ściślej mówiąc, twoja rzeczywistość jest właśnie twoją odpowiedzialnością. Nikt celowo jej nie ocenia, by cię nagrodzić czy pochwalić. Po prostu doświadczasz dokładnie tego, co stworzyłeś.

Jednak zmiana głębokich struktur twojej świadomości: wierzeń i przekonań, matrycy percepcji – w praktyce okazuje się zadaniem trudnym. Człowiek, który wybrał drogę Twórcy i kroczy tą ścieżką, może zderzyć się ze wszystkimi lękami i rozbiciem, jakimi przepełniona była jego podświadomość: utrata pieniędzy, reputacji i źródeł dochodu, śmiertelne choroby, presja struktur siłowych (państwowych i nie tylko), zagrożenia wolności i życia, życia dzieci, wojny, epidemie… Słowem, mogą zacząć urzeczywistniać się wszelkie lęki – nie tylko indywidualne, lecz także rodowe, narodowe, ogólnoludzkie… I nie zawsze człowiek jest gotów iść do końca, totalnie wybierając wiarę w siebie i tylko w siebie jako Twórcę swojej rzeczywistości, we wszystkim i zawsze upatrując Przyczyny wszystkiego, co się dzieje, wyłącznie w sobie. I znów – na to potrzeba energii, a jeśli nie ma Miłości, jeśli brak dostępu do Jedynego Źródła Życia, to ona, ta energia, szybko się kończy.

Dlatego potrzebujemy pomocy na tej drodze, a wiara w siebie jako twórcę jest dobra, lecz w praktyce dla większości ludzi najskuteczniejszą formułą wiary jest wiara w siebie jako boga i jednocześnie jako ukochane dziecko Jedynego Boga. Jezus jako Starszy Brat i Przewodnik oraz Mateczka Bogurodzica dają niezbędne wskazówki i wspierają cię na całej drodze. Lecz Oni – uwaga! – nie wykonują pracy za ciebie, nie mogą przejść twojej drogi za ciebie i – pozostawiając w przeszłości model „bóg-niewolnicy”, „pasterz-owce” czy „ty jesteś panem, ja nikim” – pomagają ci stać się Świadomym Twórcą swojego świata.

A jak żyją dzieci? Z lekkością, bawiąc się! Zabawa i Gra – oto w co przeobraża się nasza bezsensowna, szara codzienna rutyna i walka o przetrwanie. Gra! Najwspanialsza gra we Wszechświecie. Żyć jak bogowie i dzieci Boga – opanowując coraz to nowsze umiejętności panowania nad sobą i światem, odkrywając wciąż nowe oblicza swego talentu, tworząc wciąż nowe odcienie bezgranicznej, wiecznie rozszerzającej się Tęczy Miłości. I czując przy tym jednocześnie – zarówno pasję wyzwań Gry, jak i pełne bezpieczeństwo na tej drodze, albowiem „nasz Tata jest Najwyższy!”, a Starszy Brat z Mateczką Bogurodzicą zawsze pomogą w razie potrzeby.

Komunia ze Świadomością Chrystusa, Komunia Miłości, otwiera przed człowiekiem tę drogę wewnętrznej transformacji, Drogę Przemienienia, Drogę przebóstwienia. Lecz przejść tę Drogę możesz tylko ty sam.

Komunia łączy z Bogiem w sercu jako ze Źródłem Bezgranicznej Energii, oczyszcza i napełnia duszę Miłością oraz uruchamia wewnętrzny dialog z Bogiem jako Najwyższym Rozumem. Bóg-Źródło, Bóg-Miłość i Bóg-Prawda.

Oto ono: «...całym sercem, całą duszą i całym umysłem».

Samokomunia nie zastępuje sakramentu Świętej Komunii w świątyni, lecz dopełnia go codziennym wewnętrznym modlitewnym dostrojeniem do Żywego Wewnętrznego Dialogu z Chrystusem.

Dla muzułmanów codzienny Wewnętrzny Dialog z Chrystusem nie zastępuje 5-krotnej modlitwy namaz, lecz skutecznie ją wzmacnia i buduje się poprzez zwrot do Proroka Isy. W Koranie powiedziano, że w czasach ostatecznych przed Dniem Sądu Allah ponownie pośle do ludzi Proroka Isę (Jezusa) w Jego drugim przyjściu, a On przez 40 lat będzie nauczał prawowiernych muzułmanów nowej wiedzy od Allaha, aby przygotować ich do przejścia do Nowego (rajskiego) świata.

Wewnętrzny dialog z Bogiem, otwierając cię na Żywe Słowo Żywej Prawdy, stopniowo przebudowuje twoje połączenia neuronowe w mózgu, zmieniając twoje wierzenia i przekonania, harmonizując sprzeczne pragnienia, uzdrawiając urazy psychoemocjonalne i przeobrażając wzorce odczuwania i myślenia – od bieguna lęku i walki o przetrwanie ku biegunowi Miłości i Rozkoszy – tak stopniowo zmienia się cała twoja świadomość, cała jej zawartość – wierzenia, pragnienia, uczucia i myśli, kardynalnie przebudowuje się cała twoja matryca percepcji rzeczywistości, a zatem i sama rzeczywistość.

Podsumowując, podajemy tutaj możliwą formułę szczęścia:

Szczęście = Miłość + Świadomość Twórcy + Talent

Odpowiada ci? Przyjmij ją z wdzięcznością i zbadaj. Wątpisz? Sprawdź! Podążając ścieżką opisaną w tym zwięzłym Przewodniku życia, zgłębiając swoją wewnętrzną naturę, strukturę swojej świadomości i otaczającego cię świata, zrozumiawszy wreszcie, że świadomość i rzeczywistość są jednym, stajesz się świadomym twórcą swojej rzeczywistości, wykraczając poza ramy wszelkich ograniczeń i praw (teraz sam je ustanawiasz), wypełniając swoje główne powołanie całego życia i urzeczywistniając jego prawdziwy sens – przebóstwienie.

Na tej drodze będziemy cię ze wszech miar wspierać, lecz pamiętaj, że Moc zawsze przychodzi w parze z odpowiedzialnością. Od chwili narodzin w Bogu, jako bóg –

Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale niczemu nie oddam się w niewolę – powiada apostoł Chrystusa w Nowym Testamencie.

Albowiem bóg, którym jesteś od momentu narodzin jako bóg w Chrystusowej Komunii Boskiej Miłości, nie może być niczym ograniczany, lecz przy tym sam ponosi odpowiedzialność za swój świat jako swoje stworzenie i sam odpowiada za utrzymanie swej świadomości w czystości i wolności, które zostały mu darowane w Akcie

Komunii. W wolności od grzechu – od lęków, winy, krzywd, gniewu, chuci, chciwości, zawiści, zazdrości i wiary we własną niedoskonałość. W wolności ku – Miłości, Mocy, Prawdzie i Szczęściu Bycia Sobą.

Lecz czy pójść tą drogą, czy podążać za tą formułą szczęścia, czy przyjąć na siebie odpowiedzialność Twórcy za własną rzeczywistość – wybór należy do Ciebie, i tylko do Ciebie, Nasz umiłowany przyjacielu. Albowiem ponad wszystko w Tobie cenimy Twoją wolną wolę i wolność wyboru.

My jedynie inspirujemy i dajemy klucze do zrozumienia Twojej natury. Jak tym zadysponujesz – to twoja sprawa.

Lecz My pragniemy, abyś poznał w Sobie Koronę Naszego Zbiorowego Stworzenia, abyś otworzył się na Prawdziwą Miłość i stał się Jej współtwórcą, abyś dowiedział się o Wszechmocy Jedynego Ducha Bożego w tobie i ze śmiałością właściwą Prawdziwej Mocy z jednej strony, a łagodnością i pokorą Miłości z drugiej, stworzył swój najlepszy świat w tym najlepszym ze światów w jego najlepszym czasie. Nie pragniemy twojego pokłonu, lecz byś stał się Sobą, ucieleśniając Swój-Nasz Najwyższy Potencjał – jako bóg i ukochane dziecko Boga.

I pamiętaj, że prawdziwym arcydziełem tutaj jesteś Ty. I ono stwarza się w każdej chwili – każdym Twoim wyborem i każdym Twoim oddechem, albowiem Duch Boży jest wszędzie i tchnie – kędy chce i… kim chce.

Pytaj siebie częściej: Czy Duch Miłości oddycha tobą?

źródło: Радомир · «Причастие Любви»

WEBREATH · 11:11

«In every moment lies an opportunity to thank God for His infinite gift» — Communion of Love 2

Breath is one for all: everyone lives by it, whoever they are and whatever they believe. Every day at 11:11 local time people stop for sixty seconds, breathe, and thank GOD for the breath — each in their own words, each within themselves. In that minute we are One Breath.

WEBREATH — the Minute at 11:11, your own local time — we are One Breath